Zapowiadane zmiany dotyczące progów podatkowych w PIT należy ocenić pozytywnie, choć ich efekt będzie istotnie ograniczony. Podniesienie pierwszego progu do 130 tys. zł oraz wprowadzenie stawki 24% dla dochodów między 130 a 150 tys. zł zmniejszy obciążenie osób rozliczających się według zasad ogólnych (na tzw. skali podatkowej) maksymalnie o ok. 3,6 tys. zł rocznie.
Zmiany te mogą jednak mieć przełożenie na wybór przez podatników ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, w szczególności przez przedsiębiorców, którzy znajdują się na pograniczu atrakcyjności obu form opodatkowania.
Opodatkowanie na zasadach ogólnych pozwala podatnikowi na skorzystanie z kwoty wolnej oraz pomniejszenia przychodu o koszty jego uzyskania, których to korzyści próżno szukać w ryczałcie. Przy działalności generującej większe wydatki różnica ta może przechylić bilans na korzyść opodatkowania na zasadach ogólnych.
W konsekwencji podwyższone progi na skali podatkowej mogą sprawić, że dla części osób ryczałt może przestać być formą najbardziej opłacalną.
Z drugiej jednak strony, obniżenie limitu uprawniającego do skorzystania z ryczałtu z 2 mln euro do 250 tys. euro może być dla części przedsiębiorców istotnie niekorzystne. Podatnicy przekraczający nowy limit mogą bowiem zostać zmuszeni do wyboru innej formy opodatkowania, co w wielu przypadkach oznacza wyższe obciążenia.
Podatników CIT, u których wartość przychodu uzyskana w roku podatkowym przekroczyła równowartość 50 mln euro według Ministerstwa Finansów było na 1 sierpnia 2025 r. 4344. Pozornie mała zmiana może przełożyć się na duże wpływy do budżetu. Nie spotka się to z zadowoleniem kadry zarządzającej oraz właścicieli tych podmiotów.
Z dużą dozą pewności można przyjąć, że niebawem na posiedzeniach organów zarządczych pojawi się temat możliwych i prawnie dopuszczalnych działań zmierzających do zmiany tej niepożądanej sytuacji. Być może konieczne będzie rozważenie rozliczania się z fiskusem przy pomocy Estońskiego CIT, ale nie jest to rozwiązanie dla wszystkich, zwłaszcza podmiotów kontrolowanych przez inne spółki. Tutaj jednak również pojawiają się głosy o konieczności „uszczelnienia” istniejących regulacji.
Ewentualnym rozwiązaniem może też być restrukturyzacja i dokonanie podziału (w tym transgranicznego) ale takie działania rekomendowałbym raczej podmiotom, które planowały to już przed ewentualnymi zmianami w wysokości stawki CIT.
Innymi słowy, lekarstwo może być gorsze od choroby, jeśli weźmie się pod uwagę wymogi formalne przewidziane przez ustawę o CIT. Sytuacja wpisuje się doskonale w znane wszystkim hasło „płacz i płać”. Czy zagraniczny i lokalny biznes będzie postępował tak jak chciałby tego polski rząd w tej chwili trudno orzec.
Jeśli zaś chodzi o pozostałe zmiany, w tym zwłaszcza podwyżkę daniny solidarnościowej to powiedzenie „płacz i płać” może stać się nowym mottem na 2027 r. Zatrudnieni na umowę o pracę czy prowadzący działalność gospodarczą osiągający dochody powyżej 1 mln zł nie zawsze mają możliwość dokonania takich zmian aby uniknąć tego podatku.
Przy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie dziś panuje szczęśliwa atmosfera.