Sprawa dotyczy przedsiębiorcy zajmującego się tworzeniem treści kulinarnych – fotografii, wideo oraz publikacji. Jego dom pełni jednocześnie funkcję studia nagraniowego, kuchni testowej, biura i montażowni. Kluczowe było ustalenie, że na działalność wykorzystuje on 36 proc. powierzchni nieruchomości – i właśnie w tej proporcji postanowił rozliczać koszty.
Organ podatkowy zaakceptował to podejście, uznając za koszty uzyskania przychodu nie tylko część standardowych wydatków, takich jak prąd, ogrzewanie, internet czy odsetki od kredytu hipotecznego. Co szczególnie istotne, zgodził się również na częściowe odliczenie wydatków, które do tej pory były traktowane jako typowo prywatne.
Mowa tu m.in. o sprzęcie kuchennym (lodówka, piekarnik, blender czy airfryer), środkach czystości, a nawet usługach sprzątania. Dodatkowo przedsiębiorca może rozliczyć w kosztach 100 proc. wydatków na produkty spożywcze wykorzystywane wyłącznie do celów zawodowych – np. przy tworzeniu przepisów czy materiałów reklamowych. W przypadku produktów o „mieszanym” zastosowaniu możliwe jest odliczenie ich części – zgodnie z ustaloną proporcją 36 proc.
Eksperci podkreślają, że to stanowisko jest wyjątkowo korzystne i może wyznaczyć nowy kierunek interpretacyjny, szczególnie dla osób działających w branży kreatywnej. Jednocześnie zwracają uwagę na istotne ryzyko – interpretacja dotyczy konkretnego przypadku i nie stanowi powszechnie obowiązującego prawa.
Oznacza to, że w razie kontroli organy podatkowe mogą próbować zakwestionować podobne rozliczenia u innych przedsiębiorców. Kluczowe znaczenie będzie więc miało odpowiednie udokumentowanie wydatków oraz wykazanie ich realnego związku z prowadzoną działalnością.
Mimo tych zastrzeżeń jedno jest pewne – granica między kosztami firmowymi a prywatnymi właśnie się przesunęła. Dla wielu przedsiębiorców pracujących z domu może to oznaczać realne oszczędności i większą elastyczność w prowadzeniu biznesu.









