taking you further

Podatki • Prawo • Audyt • Outsourcing • Szkolenia

O nowym wizerunku Konstytucji. Nowym nie znaczy lepszym

O nowym wizerunku Konstytucji. Nowym nie znaczy lepszym

Ostatnimi czasy ustawodawca zmieniający lub też tworzący i uchwalający nową ustawę szumnie nazywa ją „konstytucją czegoś tam”. W marcu media obiegła informacja o pojawieniu się dwóch nowych „konstytucji”. Obserwujemy niepokojące zjawisko dewaluacji tego skądinąd szacownego aktu.

Konstytucja jest dla nas źródłem dumy narodowej. Ta z 1791 roku była wszak uchwalona jako pierwsza w Europie i druga na świecie. Jest też konstytucja oznaką stabilizacji, czegoś, co gwarantuje nam pewność i stałość przyjętych norm. Z definicji zaś konstytucja(od łac. constituo – urządzać, ustanawiać, regulować) ma stanowić akt prawny regulujący podstawowe zagadnienia ustroju i funkcjonowania państwa. Czy jest więc uzasadnione by nadawać tę nazwę, doniosłą tak historycznie jak i instytucjonalnie, nawet najbardziej ogólnie brzmiącym aktom prawnym? Czy nie sprowadzamy wówczas konstytucji do rangi jednej z wielu ustaw, odzierając ją tym samym z roli, jaką nadaje się jej w systemie norm prawnych?

Niewątpliwie w przypadku tzw. konsytytucji biznesu mamy do czynienia z czymś ważnym, idziemy do przodu, ale czy te wszelkie zapisy mogą ubiegać się o tytuł „konstytucji”? Wydaje się, że mimo medialnego szumu ustawodawca może sobie zaszkodzić obniżając wartość konstytucji, do której Polacy są szczególnie przywiązani.

Pączkująca konstytucja

W dniu 20 marca 2018 r. Rada Ministrów przyjęła ustawę dotyczącą reformy szkolnictwa wyższego, która nosi roboczą nazwę „konstytucji dla nauki”. Ta konstytucja jeszcze jest w sferze pomysłów i nie wiadomo jaki będzie jej ostateczny kształt i treść. Obecnie uchwaloną i podpisaną już przez Prezydenta RP konstytucją jest tzw. „konstytucja dla biznesu”, czyli pięć nowych ustaw, które mają stanowić zasady prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Czy faktycznie można te nowo uchwalone ustawy nazwać konstytucją? Wydaje się, że są określane w ten sposób mocno na wyrost. Być może nazywana przez media wielkimi literami Konstytucja dla Biznesu to określenie pod publiczkę. Szczególnie, że analiza tejże ustawy pokazuje, iż nie jest żadnym rewolucyjnym zbiorem nowatorskiego prawa, a raczej przywróceniem stanu pewnej normalności.

Podstawowym aktem prawnym, który został uchwalony w związku z tzw. „konstytucją dla biznesu” 6 marca 2018 r. jest ustawa Prawo przedsiębiorców. Zawiera ona regulacje oparte o założenia dyrektywy 2006/123/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r., dotyczącej usług na rynku wewnętrznym. Prawo przedsiębiorców wprowadza kanon nowo określonych podstawowych zasad. Mają dać one gwarancje przedsiębiorcom w ich relacjach z władzą publiczną. Do najważniejszych zapisów tej ustawy należy zaliczyć te wymienione niżej.

Nowa definicja działalności gospodarczej

W myśl art. 3 prawa przedsiębiorców przez działalność gospodarczą należy rozumieć „zorganizowaną działalność zarobkową, wykonywaną we własnym imieniu i w sposób ciągły, w celu zarobkowym”. Zmienia to definicję, którą zawierał art. 2 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, w której można było znaleźć wyliczenie poszczególnych rodzajów takiej działalności. Wraz ze zmianami jakie zachodziły w kolejnych latach powstało wiele nowych możliwości prowadzenia działalności, które nie mieściły się jednak w owym wykazie. Teraz będzie chyba elastyczniej.

Działalność nierejestrowa

Działalnością nierejestrowa (nie zgłaszana jak to się potocznie mówi do rejestru czyli Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej) dotyczyć będzie przede wszystkim drobnej działalności zarobkowej osób fizycznych, np. dorywczego handlu lub okazjonalnych usług. Aktywność tego typu, niewymagająca uzyskania koncesji, pozwolenia czy licencji wykonywana osobiście (nie w spółce) oraz przez osoby, które w ciągu poprzednich 5 lat nie prowadziły firmy, nie będzie uznawana za działalność gospodarczą – pod warunkiem, że przychód z tej działalności nie przekroczy w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia. Dochody z takiej działalności będą opodatkowane na zasadach ogólnych.

Zasada „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”

Tę nową, fundamentalną zasadę wprowadza art. 8 prawa przedsiębiorców, który dosłownie brzmi: Przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem tych, których zakazują przepisy prawa. Przedsiębiorca może być obowiązany do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa. A zatem, przedsiębiorca będzie mógł prowadzić swoją działalność w sposób przez siebie wybrany, ale pod warunkiem, że nie będzie to stanowiło naruszenia wskazanych wyraźnie w prawie zakazów lub ograniczeń.

Dobra wiara w przedsiębiorcę i domniemanie działania zgodnie z prawem

Wprowadzając w art. 10 prawa przedsiębiorców domniemanie działania przedsiębiorcy w zgodzie z prawem, ustawodawca przeniósł ciężar dowodu na urzędników. Tym samym została powielona znana zasada prawa karnego, mianowicie in dubio pro reo.

Zasada pewności prawa

Art. 14 prawa przedsiębiorców wprowadza także zasadę pewności interpretacji przepisów prawa. Organ administracji nie będzie mógł już bez uzasadnionej przyczyny odstąpić od utrwalonej praktyki rozstrzygania spraw w takim samym stanie faktycznym i prawnym.

Wczytując się w powyższe zasady nowego prawa przedsiębiorców trudno jest oprzeć się wrażeniu, że to już kiedyś było, że szumnie wprowadzona „konstytucja dla biznesu” jest niczym innym, jak tylko i wyłącznie wyartykułowaniem zasad które „gdzieś komuś kiedyś uciekły”. Znanych od wieków zasad państwa prawa, takich jak domniemanie działania zgodnie z prawem, czy też zasady: co nie jest prawem zabronione to jest dozwolone.

Niewątpliwie więc mamy do czynienia z czymś ważnym, idziemy do przodu, ale czy te wszelkie zapisy mogą ubiegać się o tytuł „konstytucji”? Wydaje się, że mimo medialnego szumu ustawodawca może sobie zaszkodzić obniżając wartość konstytucji, do której Polacy są szczególnie przywiązani.

Autorki: 

Dobrawa Zelwiańska - prawnik

Joanna Chruściel - radca prawny

 

 

 

Dobrawa Zelwiańska

Dobrawa Zelwiańska

Prawnik. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego w Krakowie oraz studiów podyplomowych z zakresu prawa medycznego, bioetyki i socjologii medycyny na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w Warszawie. Dyplomowany mediator – ukończyła studia podyplomowe z zakresu mediacji - alternatywnych metod rozwiązywania sporów na Wydziale Marketingu i Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Na co dzień zajmuje się prawem medycznym oraz prawem zobowiązań.

Nasze marki

Nasze marki mobile