Business consultants with a global perspective

Podatki • Prawo • Audyt • Outsourcing • Szkolenia

FORBES: Omijanie zakazu handlu w niedzielę. Prawnicza zagadka bez rozwiązania

FORBES: Omijanie zakazu handlu w niedzielę. Prawnicza zagadka bez rozwiązania

Zakaz handlu w niedzielę zbliża się wielkimi krokami. Dzieli nas od niego już tylko kilka tygodni. Duże sieci handlowe od dawna szukają sposobu, aby nową barierę ominąć i uratować chociaż część utargu. Pomysłowość w tej kwestii nie zna granic, jednak wszystkie, nawet najlepsze kruczki prawne na obejście niedzielnego zakazu mają jedną zasadniczą wadę - niepewność rezultatu

Jednym z pierwszych pomysłów na przechytrzenie ustawy było przemianowanie supermarketów na piekarnie. Znaczna część sieci handlowych oferuje pieczywo, które jest produkowane na miejscu. Dzięki temu można by załapać się na przywilej pozwalający piekarniom handlować siedem dni w tygodniu. Pojawia się jednak pytanie, czy kilkuprocentowy udział chleba w obrocie sklepu uzasadnia zaliczenie go do tej kategorii ustawowych wyjątków.

Niedziela, która nie kończy się o północy

Kolejna pomysłowa inicjatywa zakłada, aby co prawda uszanować zakaz, jednak potraktować czas niedzielnego odpoczynku bardzo dosłownie. Drobna zmiana godzin otwarcia punktu handlowego mogłaby znacząco ułatwić klientom weekendowe zakupy. Sklep mógłby być czynny w sobotę np. do 23:45, a ponowne otwarcie nastąpiłoby niewiele więcej niż jedną dobę później - w poniedziałek kilka minut po północy.

Sztuczka z nocnymi godzinami pracy supermarketu wydaje się genialna w swojej prostocie, jednak dla prawnika, który chciałby napisać w tej kwestii opinię, sprawa nieco się komplikuje.

Najważniejsza zasada związana z ustalaniem znaczenia przepisów prawnych zakłada, że w pierwszej kolejności należy badać literalne brzmienie przepisu. Z tego punktu widzenia wszystko jest jasne. Poniedziałek o godzinie 0:15 to nie jest niedziela i dlatego nie można zarzucić naruszenia prawa z powodu otwarcia sklepu o tej porze.

Oprócz literalnej treści ustawy należy jednak uwzględnić cel jej uchwalenia. W języku prawniczym używa się na to określenia „wykładnia funkcjonalna”. Z tej perspektywy najważniejszym celem ustawy jest zagwarantowanie pracownikom wolnych niedziel i dlatego nie można ustalać godzin otwarcia sklepów w taki sposób, który zmuszałby ich do wychodzenia do pracy w niedzielę wieczorem. Możemy jedynie dywagować, jak do tej prawniczej łamigłówki podeszłyby sądy.

Zakupy w sklepie stacjonarnym przez internet

Zakaz handlu w niedzielę nie obejmuje zakupów przez internet. Ten wyjątek umożliwia jeszcze większą pomysłowość, niż malwersacje z godzinami otwarcia tuż po północy.

Niektóre sieci sklepów odzieżowych rozważają możliwość przemianowania handlu w tej branży na… wystawę artystyczną. Zasada wydaje się prosta. Salon z ubraniami staje się miejscem, gdzie można podziwiać najnowsze trendy światowej mody. Goście takich „wystaw” mogliby jednak przymierzać, co tylko zechcą. Zakup też nie stanowiłby bariery nie do przejścia, gdyż można by dokonać płatności na miejscu przy użyciu telefonu z odpowiednim oprogramowaniem. Transfer środków pieniężnych byłby dokonywany przez internet. Pracownicy sklepu nie byliby zatrudnieni w handlu. Pełniliby rolę „konsultantów”.

Koncepcja wydaje się tak pomysłowa, że aż genialna, jednak pojawia się ta sama wątpliwość, co w przypadku wyżej wymienionych inicjatyw: nie ma gwarancji, czy taka konstrukcja nie zostałaby potraktowana jako obejście prawa. W praktyce mogłoby się albo udać, albo skończyć wielotysięczną karą finansową.

Największym mankamentem jest fakt, że sądy rozpoznające takie zagadki byłyby pionierami. Nie mogłyby się opierać na orzeczeniach innych składów orzekających w podobnych sprawach. Konieczne byłoby stosowanie tzw. wnioskowań prawniczych, tj. uniwersalnych zasad interpretacji prawa.

Stacje benzynowe i sklepy przy dworcach jako supermarkety

Pomysłowe sztuczki prawne mogą być „zaakceptowane” przez orzecznictwo sądów jako zgodne z prawem, jednak każdą ustawę można znowelizować. Strona rządowa sugeruje, że próby obejścia zakazu handlu w niedzielę spotkają się z reakcją ze strony sejmu.

Zakładając, że np. koncepcja przemianowania supermarketu na piekarnie okazałaby się skuteczna, to jednak sukces przedsiębiorcy mógłby się okazać krótkotrwały. Sejm może wtedy doprecyzować, że za piekarnią jest tylko taki sklep, w którym sprzedaż pieczywa generuje co najmniej 50 proc. przychodów ze sprzedaży.

Możliwość nieustannego nowelizowania ustawy daje ustawodawcy duże pole manewru, jednak pewnych punktów handlowych wyłączyć się nie da. Pierwszymi z brzegu wyjątkami, których zakaz nie obejmie, są sklepy przy dworcach i stacje benzynowe. Jeśli takie placówki staną się jedynymi sklepami w okolicy, to liczba klientów siłą rzeczy wzrośnie. To z kolei na pewno wpłynie na dostosowanie oferty handlowej do nowych realiów. Kupowanie nabiału lub warzyw na stacjach benzynowych może się dziś wydawać „humorem absurdalnym”, jednak nie można wykluczyć, że za kilka miesięcy rynek sprzedaży detalicznej zacznie w tym kierunku zmierzać. Prawa ekonomiczne są podobne do praw przyrody.

Andrzej Dmowski

Andrzej Dmowski

Partner Zarządzający Russell Bedford, Doktor Nauk Prawnych, Adwokat, Doradca Podatkowy, Doradca Restrukturyzacyjny, Certified Public Accountant – Biegły Rewident w Irlandii, Certified Fraud Examiner - Biegły ds. Wykrywania Przestępstw i Nadużyć Gospodarczych, Certified Internal Controls Auditor - Międzynarodowy Audytor Wewnętrzny. Absolwent University of Cambridge - British Centre for English and European Legal Studies - Faculty of Law and Administration, absolwent i stypendysta Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w rozliczeniach transakcji między podmiotami powiązanymi - transfer pricing, aspektach prawno-podatkowych M&A oraz zagadnieniach dotyczących pochodnych instrumentów finansowych.

Nasze marki

Nasze marki mobile